La Shoah, i nazisti e i loro complici europei
- VEDI l’articolo tedesco dal quale nasce questa discussione: Pełen tekst głośnego artykułu z tygodnika “Der Spiegel” z 18 maja 2009: Za Holocaust odpowiedzialni są Niemcy. Ale nie można pomijać faktu, że mieli chętnych pomocników w innych krajach – Artykuł z ”Der Spiegel” – czytaj
Commenti polacchi negativi: Awantura o artykuł w niemieckiej gazecie. Od wczoraj trwa ostra debata. “Polska” i “Rzeczpospolita” zarzucają “Spieglowi” fałszowanie historii i przerzucanie winy za ludobójstwo Żydów na innych, w tym Polaków. “Autorzy tekstu lansują tezę, że żądza mordu na Żydach tkwiła głęboko w umysłach wschodnich Europejczyków. Niemiecki najazd stał się tylko pretekstem, aby owe skłonności wyszły na jaw” – ogłasza Piotr Semka w “Rzeczpospolitej”. Posłowie Beata Kempa i Arkadiusz Mularczyk z PiS grzmią w mediach o “skandalicznym artykule” i żądają “zdecydowanej reakcji władz”. Prezes Kaczyński uznaje, że Niemcy “próbują zrzucić z siebie winę za gigantyczną zbrodnię”…. Mam wrażenie, że czytaliśmy dwa różne artykuły. A może niektórzy krytycy “Spiegla” w ogóle nie czytali?… Na niechlubnej liście są polscy chłopi. “Spiegel” przywołuje dobrze znane sprawy: szmalcowników, mord w Jedwabnem, powojenne pogromy Żydów. Podkreśla jednak, że aż 125 tys. Polaków ratowało Żydów, narażając własne życie. W 11-stronicowym artykule o niechlubnym udziale Polaków w Zagładzie wspomniano ledwie trzy razy. Zdecydowana większość tekstu to opisy bestialstw, jakich na Żydach dopuszczano się w republikach bałtyckich, w chorwackim państwie Ustaszy czy na Słowacji, gdzie Żydów zabijano, by podlizać się III Rzeszy. A także zorganizowanych polowań na Żydów w zachodniej Europie. We Francji i w Belgii prowadzili je z ramienia rządów urzędnicy, w Holandii zwykli obywatele, którym Niemcy za złapanego Żyda wypłacali po 7,5 guldena. W efekcie w obozach życie straciło aż 91 proc. z 110 tys. holenderskich Żydów (w Polsce 80 proc.). Da Wina Niemców i Europy, di Bartosz T. Wieliński.
- I commenti tedeschi ai commenti polacchi: O “nowym napadzie histerii historycznej” pisze w niemiecki dziennik “Die Welt”. W ten sposób gazeta komentuje reakcję części polskich mediów i polityków na artykuł tygodnika “Der Spiegel” na temat pomocników w Holokauście.
——-
Rotfeld o publikacji w “Spieglu”
Adam Daniel Rotfeld, były szef MSZ, Gazeta Wyborcza, 2009-05-22
… Mam wrażenie, że większość wypowiadających się osób tekstu w “Spieglu” nie czytała. Ja go przeczytałem i stwierdzam, że taki tekst mógłby się ukazać w każdym kraju, także w Polsce. Nie zawiera on żadnych tez czy faktów nieprawdziwych. Problem w tym, że tekst ukazał się w wielkonakładowym piśmie niemieckim. Wpisuje się to w poszukiwania Niemców nowego stosunku do własnej historii. Niemcy zwracają uwagę na sprawy, których nie odważali się brać pod uwagę kiedyś. Jest to o tyle zrozumiałe, że od II wojny światowej minęło ponad 60 lat. W Niemczech żyje więc zupełnie nowe pokolenie, które ma zupełnie nową pamięć o wojnie.
“Spiegel” umocnił w moich oczach opinię rzetelnego pisma, które z reguły zamieszcza teksty udokumentowane. Kilka lat temu “Spiegel” wydał wywiad ze świadectwami osób uratowanych z Holocaustu. Było tam także moje świadectwo. Uważam, że ostatnia publikacja jest utrzymana w tym samym duchu.
Problem polega na trzech sprawach. My uważamy – zresztą to nie tylko polska specyfika, ale całej Europy – że Niemcom mniej wolno w wypowiedziach o II wojnie, bo jeszcze żyją ludzie, którzy doświadczyli jej cierpień. Z kolei niektórzy Niemcy nie uwzględniają, że bez przyjęcia ideologii nazistowskiej przez państwo niemieckie Holocaust nie tylko nie wydarzyłby się na taką skalę, ale w ogóle do niego by nie doszło.
Zarzuca się artykułowi “Spiegla” próbę europeizacji niemieckiej odpowiedzialności za Holocaust. Trudno się dziwić, że nikt nie chce być zaliczony do wspólników Hitlera. Żaden inny kraj nie nadał jednak nazizmowi kształtu polityki państwowej. Nie zrobiły tego inne dyktatury faszystowskie. Nazizm jako element polityki państwowej to specyfika Niemców.
Tekst “Spiegla” wyraźnie rozróżnia niemieckich sprawców i pomocników z innych krajów. W wielu narodach tkwiło sporo immanentnego zła, któremu niemiecki nazizm pozwolił dać upust.
Ostatnia sprawa to problem obwiniania współczesnych Niemców o zbrodnie II wojny światowej. Nie wolno zrównywać ich z nazistami. Ale jest to trudne. Czasem o potopie szwedzkim z XVII w. mówimy tak, jakby zdarzył się wczoraj, choć Szwedzi są dziś jednym z najbardziej pokojowych narodów świata.
——-
Libionka: Niech IPN zostawi “Spiegla” w spokoju
Rozmawiał Marcin Wojciechowski, Gazeta Wyborcza 2009-05-22
To, co napisał “Der Spiegel”, znajduje się w wielu książkach wydanych wcześniej w Polsce – mówi dr Dariusz Libionka, historyk Holocaustu
Marcin Wojciechowski: Dlaczego część polskich publicystów i polityków tak się oburza na tezy zawarte w artykule “Der Spiegel” o wschodnioeuropejskich współsprawcach Holocaustu? Dariusz Libionka: Nie wiem, jak to wytłumaczyć. Może to już pewien atawizm dla części naszych polityków i publicystów, że jeśli czują zagrożenie, to najłatwiej krzyknąć “Ludzie ratunku, Niemcy nas biją”.
A pan widzi w artykule coś kontrowersyjnego? – Można się czepiać kilku detali. Okładki, kilku poszczególnych sformułowań. Ale generalnie artykuł jest obiektywny i rzetelny. Nie ma w nim tez, które pojawiają się w większości komentarzy polskich publicystów i polityków, że niemieckim autorom chodzi o to, by zwalić na innych odpowiedzialność za Holocaust.
Ale czasem pojawia się w zachodnich mediach sformułowanie “polskie obozy koncentracyjne”, które nas boli. Może stąd wynika nasza nadwrażliwość? – Jedni mają w sobie wpisany wizerunek Polaka jako wiecznej ofiary i strony wyłącznie cierpiącej, ale nigdy niezadającej cierpień. Inni tego nie mają. Unikałbym więc niesprawiedliwych uogólnień. Niektórzy interpretują wciąż sprawy polsko-niemieckie według schematów znanych z PRL. Niektóre kwestie – jak naprawdę wyglądał Holocaust – jeszcze nie zostały przetrawione, bo w PRL albo je przemilczano, albo stosowano jednostronny, uproszczony schemat okrutnej niemieckiej zbrodni bez wchodzenia w żadne szczegóły dotyczące udziału innych narodowości. Podkreślam, że takim schematem posługują się tylko niektórzy politycy czy publicyści, ale jak widać, są oni dość głośni. Być może histerię wokół artykułu “Spiegla” podsyca kampania przed wyborami do Parlamentu Europejskiego. To znakomity sposób, by zaistnieć w mediach, pokazać się jako patriota. Sądząc po wypowiedziach w mediach, najbardziej patriotyczny jest poseł Mularczyk i posłanka Kempa (oboje PiS), ale doprawdy nie wiem, jakie są ich kompetencje historyczne.
Pierwsi zauważyli ten tekst dziennikarze, i to z trzech dużych mediów: “Rzeczpospolitej”, “Polski”. Potem – “Dziennik”. Trudno uznać te trzy tytuły za ekstremę. – To kolejny problem świadczący raczej o tym, w którą stronę podążają dziś polskie media. “Gazeta” pisała o tym przy okazji konkursu na dziennikarza roku. Gazety przejmują sposób funkcjonowania typowy dotychczas raczej dla telewizji. Poszukują sensacji, ścigają się o newsa. A temat jest dobry, bo łatwo pod tym pretekstem mobilizować polityków, wydobywać od nich ostre wypowiedzi.
A jak należałoby mówić o Holocauście, by nie wzbudzać takich kontrowersji? Czy ta tematyka wymaga specjalnego języka? – Mówimy o tym cały czas, ale w gronie ekspertów, historyków, akademików. Paradoksalnie na co dzień ta dyskusja nie wywołuje żywego zainteresowanie. Tak naprawdę mało kto interesuje się dziś w Polsce okupacją, niezależnie czy chodzi o Żydów, czy ruch oporu. Eksplozje zainteresowania mają miejsce jedynie przy okazji skandalu, który np. towarzyszył książkom Jana Grossa czy amerykańskiemu filmowi o braciach Bielskich. Na co dzień odbywa się jednak gigantyczna praca naukowa, na którą nikt nie zwraca uwagi. To, co napisał “Der Spiegel”, znajduje się w wielu książkach wydanych wcześniej w Polsce. Można o tym od dawna przeczytać i nikt nie traktuje tego jako sensację czy przekłamywanie historii. To po prostu rzetelny dorobek naukowy o wszystkich aspektach okupacyjnej rzeczywistości. Są pisma, artykuły, organizowane są konferencje, debaty, niektóre zresztą pod egidą IPN. Zapewniam pana, że wszystkie tezy zawarte w tekście “Spiegla” są częścią tego dorobku.
Skoro historycy prowadzą nowoczesne badania, to dlaczego część publicystów i historyków zatrzymała się na poziomie wyobrażeń o okupacji rodem z PRL? – To wielki “sukces” Głównej Komisji Badania Zbrodni Hitlerowskich z lat 70. i 80. kierowanej wówczas przez Kazimierza Kąkola. Jego głównym celem było straszenie Polaków rewizjonistami z Bonn albo pałającymi nienawiścią do Polaków Żydami z USA. W czasach Kąkola była jedna linia interpretowania wydarzeń i nie było swobody badań naukowych. Dziś na szczęście tego już nie ma. Jest wolność debaty i nauki, ale nie wszystkim to odpowiada.
Czy szef MSZ powinien zachęcać IPN do zajęcia się artykułem “Spiegla”? - To kolejny problem. Minister Sikorski najwyraźniej nie wie, jak funkcjonuje IPN w ostatnich latach, nie wie o odchyleniu prawicowo-nacjonalistycznym, które się w nim dokonało. Wpływ narodowców – przede wszystkim b. szefa Biura Edukacji Publicznej Jana Żaryna – na przedstawianie przez IPN historii polsko-niemieckiej czy polsko-ukraińskiej jest ogromny i niestety negatywny. Niektóre badania zastopowano, ludzie, którzy mogli je prowadzić, zostali ograniczeni w swoich działaniach.
IPN ogłosił wczoraj, że chce wysłać do “Spiegla” swoje materiały o Holocauście. - To groteska. Historycy i publicyści niemieccy doskonale wiedzą, co się w Polsce pisze. A przygotowane niedawno przez IPN materiały o postawach Polaków wobec Holocaustu są wyjątkowo nierzetelne.
Czy ludzie z IPN powinni wypowiadać się na ten temat? - Słyszałem dość śmiałe komentarze dr. Antoniego Dudka. Głosi on w mediach ostre tezy o okupacji niemieckiej. Tymczasem dr Dudek specjalizuje się w historii PRL. To trochę tak jakbym ja – specjalista od Holocaustu – wypowiadał się autorytatywnie o Okrągłym Stole. IPN organizował wiele konferencji o Holocauście, gdzie poruszano tezy opisywane przez “Der Spiegel” i nie wzbudzały one żadnych kontrowersji.
Co o nas można sobie pomyśleć, obserwując polską dyskusję o artykule “Spiegla”? – Ośmieszamy się, nie po raz pierwszy zresztą. Przypomina się propaganda i podręczniki z epoki Gierka. Teraz nie przodujemy w produkcji stali ani węgla, ale w heroizmie. Jesteśmy też bodaj najbardziej przewrażliwionym społeczeństwem w naszym regionie.
*Dariusz Libionka – adiunkt w Instytucie Filozofii i Socjologii PAN, kierownik działu naukowego Państwowego Muzeum na Majdanku, redaktor naczelny rocznika „Zagłada Żydów. Studia i materiały”
——–
Kto pomagał Hitlerowi mordować Żydów
Marek Beylin, GW 2009-05-22
Publikujemy w “Świątecznej” głośny tekst “Niemieccy zbrodniarze i ich pomocnicy. Ciemny kontynent” z niemieckiego tygodnika “Der Spiegel”. Publikację tę ostro skrytykowali Jarosław Kaczyński oraz szef IPN Jan Żaryn i jego doradca Antoni Dudek.
Oburzeniem zapałały także “Rzeczpospolita” i “Dziennik”. Zarzuty są jednomyślne: teza “Spiegla”, że bez pomocników w okupowanych europejskich społeczeństwach Niemcy zamordowaliby mniej Żydów, oraz pytanie, czy Holocaust miał również europejski charakter – to relatywizacja niemieckiej winy. Żadna z gazet atakujących “Spiegla” nie uznała za stosowne przedrukować tekstu, który uważały za tak gorszący i ważny. Wypełniamy tę lukę, żeby każdy mógł sobie wyrobić opinię na bardziej wiarygodnej podstawie niż serwowany nam festiwal potępień.
Wśród pomocników Hitlera “Spiegel” wymienia: Ukraińców, Litwinów, Holendrów, Rumunów, Francuzów, Włochów. Polscy szmalcownicy i sprawcy pogromów są pobocznymi bohaterami tekstu. Skąd więc to zbiorowe tupanie polskich polemistów? Jakby przespali 20 lat i nie słyszeli o Jedwabnem ani o Polakach, którzy Żydów wydawali. Ale to nie jest sen ignorantów, to strach ludzi zaczadzonych przed rozrachunkiem i debatą. Polska ma być tylko ofiarą, Niemcy muszą być jedynymi zbrodniarzami – w tym kamiennym obrazie przeszłości kryje się wizja współczesnej polityki i Europy. Jaka? W odwiecznym konflikcie z Niemcami Polacy zawsze mają rację i mogą sobie pozwolić na dowolne żądania. A Europa powinna dojrzeć do tego, by Polsce w tym kibicować.
W tym myśleniu najbardziej groźna i przerażająca jest sugestia – zgoda, wprost niewypowiadana – że od wojny w stosunkach z Niemcami więcej jest ciągłości niż nowego. Więcej wojny niż pokoju. Szczęśliwie to są głosy nieliczne, pochodzące ze zrujnowanej już piaskownicy.


Commenti