Ricordare la PRL
Przewidywalna, gorzka pigułka
Piotr Skwieciński, Rzeczpospolita 18-06-2009
Inaczej niż większości dziennikarzy, zupełnie mnie nie zdziwił najnowszy sondaż CBOS, dotyczący postrzegania PRL.

Paradoksalnie – bo można by go określić mianem zaskakującego. Oto od lat, we wszystkich kolejnych badaniach opinii, PRL oceniany był coraz gorzej, przybywało natomiast krytycznych ocen tego okresu. Przybywało też zwolenników ujawnienia materiałów lustracyjnych.
I oto nagle – zmiana. Nieco więcej badanych (44 proc.) ocenia PRL pozytywnie, niż krytycznie (43 procent) – w poprzednim sondażu sprzed 8 lat tych ostatnich było 47 proc. 13 procent nie wie, jak oceniać czasy sprzed 1989 roku – w roku 2000 było ich 9 procent.
Skąd ta zmiana? Jeśli chodzi o ogólną ocenę PRL, można byłoby powiedzieć krótko: kryzys gospodarczy, który pozbawił obywateli poczucia życiowej pewności, skłonił ich zarazem do większego sentymentu wobec czasów, w których co jak co, ale pewność zatrudnienia była zagwarantowana.
Jest to zapewne część odpowiedzi, ale moim zdaniem nie cała i nie najważniejsza. Bo w tym samym badaniu zadawano też pytania bardziej konkretne, związane już tyleż z przeszłością, co ze współczesnością. I okazuje się, że 76 procent – czyli ogromna większość ankietowanych – uważa, że trzeba zakończyć rozliczenia. A 40 procent uważa, iż nie należy ujawniać żadnych materiałów IPN – dwa lata temu sądziło tak 25 procent.
Taką zasadniczą zmianę – powtórzmy, przeciwną do wieloletniego trendu, w którym stopniowo brały górę postawy antypeerelowskie – da się wytłumaczyć w jeden, dla mnie przekonywujący, sposób. Zbieramy otóż owoce tego, co działo się w kraju w ciągu ostatniego półrocza. Zbieramy owoce sprawy Wałęsy, sprawy książki Zyzaka i wygranej przez obóz obrońców lidera “Solidarności” bitwy o pamięć.
Dla wielu z tych obrońców jest to zapewne rezultat dziwny i nieprzewidziany. Nie tak przecież miało być. Obrona Wałęsy miała być – niektórzy spośród nich chyba naprawdę w to wierzyli – obroną tradycji wolnościowej, antykomunistycznej. Ale świadomość społeczna rządzi się swoimi prawami. Skoro chór niemal wszystkich mediów, autorytetów i bijąca rekordy popularności partia rządząca, skonfliktowana w dodatku ze zdecydowanie niepopularnym PiS-em i jeszcze mniej popularnym prezydentem, przez miesiące w niesłychanie agresywny sposób formułowały przekaz, dający się streścić zdaniem “Rozliczenia z przeszłością są złe”, to nic w tym dziwnego, że w społecznych nastrojach nastąpiła zmiana. Jeśli rozliczanie PRL jest złe moralnie, a ponadto “obciachowe”, to dlaczego wielu zwykłych ludzi ma nie wyciągnąć z tego wniosku, że w takim razie ten cały PRL nie był taki paskudny?
Bo słowa mają moc sprawczą. Nawet w postpolityce.
Dla wielu działaczy i zwolenników Platformy Obywatelskiej, tych o solidarnościowych korzeniach i solidarnościowej świadomości, jest to zapewne gorzka pigułka.
————–
Czy Polacy znowu polubili PRL
Jarosław Stróżyk, Rzeczpospolita18-06-2009
Zaskakujący wynik sondażu CBOS: 44 proc. badanych ma dobre zdanie o Polsce Ludowej. 76 proc. nie chce jej rozliczać. PRL ma więcej zwolenników niż przeciwników
Maleje liczba krytykujących PRL. W porównaniu z badaniami z 2000 r. ubyło ich o 4 proc. – z 47 do 43. Zadowolonych jest wciąż tyle samo. A aż 76 proc. badanych jest zdania, że rozliczenie PRL należy pozostawić już wyłącznie historykom.
– To przykład lenistwa intelektualnego i moralnego społeczeństwa – mówi “Rz” prof. Andrzej Szpociński, socjolog z Collegium Civitas. – Wolimy mieć święty spokój, niż zajmować się trudnymi rozliczeniami. Chcemy zamknąć za sobą przeszłość, by mieć małą stabilizację.
Dobre oceny PRL nie dziwią za to wieloletniej posłanki lewicy Izabelli Sierakowskiej. – Jaka to była ojczyzna, taka była, ale zawsze ojczyzna. Innej nie mieliśmy – mówi “Rz” Sierakowska.
PRL najlepiej oceniają starsi respondenci (35 lat i więcej). 54 proc. z nich dobrze wspomina miniony ustrój. Wśród osób poniżej 34. roku życia ciepło myśli o PRL jedynie 24 proc. badanych, źle – 45 proc.
– Wielu ludzi, którzy wówczas żyli, z czasem zapomina złe cechy tamtego ustroju. Pozostaje nostalgia za młodością – tłumaczy Szpociński.
Respondenci odpowiadali też na pytanie, czy w PRL można było dobrze służyć Polsce, będąc np. członkiem PZPR (48 proc. uznało, że tak, 30 – nie), urzędnikiem (54 proc. – tak, 24 – nie) czy funkcjonariuszem SB (29 – tak, 49 – nie).
– Zapisałam się w 1980 r. do PZPR, by służyć ludziom. Jestem przekonana, że większość członków partii czy urzędników myślała podobnie – mówi Sierakowska.
Inaczej widzi to prof. Antoni Dudek, historyk UJ: – Wyniki nie zaskakują, gdy uświadomimy sobie, że w działalność opozycyjną w PRL angażowała się zdecydowana mniejszość społeczeństwa. Tymczasem z władzami czy z PZPR powiązanych było wielu Polaków. A nikt nie chce potępiać własnej przeszłości.
Ankieterzy pytali też, czy IPN powinien udostępniać archiwa. 40 proc. badanych uważa, że nie należy ujawniać żadnych materiałów przechowywanych w Instytucie, a lata 1944 – 1989 trzeba uznać za zamknięty rozdział historii. 29 proc. jest zdania, że należy ujawniać tylko te, które dotyczą osób pełniących funkcje publiczne. Za ujawnieniem wszystkich opowiedziało się 24 proc. – Zadziwia niekonsekwencja Polaków. Z jednej strony twierdzą, że przeszłość powinni rozliczać historycy. Z drugiej chcą lata PRL uznać za rozdział zamknięty i de facto uniemożliwić badania nad nim – mówi Dudek. Jego zdaniem takie wyniki są efektem prowadzonej ostatnio nagonki pod adresem IPN.
Sondaż przeprowadzono 7 – 13 maja na próbie 1078 osób.


Commenti