Print This Post Print This Post

Geremek l’europeo

Unia musi być dla ludzi
Paolo Morawski, GW 2009-07-13
Europa nie jest zbiorem definiowanym przez korzenie etniczne, ale przez wspólną historię, kulturę, edukację i wizję przyszłości – o europejskich projektach Bronisława Geremka pisze włoski publicysta
… Wymieńmy główne myśli Bronisława Geremka poświęcone stosunkowi między pamięcią historyczną a konstrukcją europejską.
*** Niepodważalną wartością jest zwycięstwo integracji. Przyczyniła się ona do obalenia niemal wszystkich dyktatur powojennych na Starym Kontynencie: w Hiszpanii, Portugalii i Grecji, później zaś w krajach Europy Środkowo-Wschodniej. Kolejny krok to walka ze skutkami rządów totalitarnych, które pogłębiły nierówności w rozwoju Europy, doprowadzając do zacofania gospodarczego niektórych jej obszarów, od Hiszpanii po Litwę. Zniwelowanie owych różnic stanowi jedno z wielkich wyzwań XXI wieku.
*** Rozszerzenie Unii Europejskiej, które nastąpiło 1 maja 2004 r., było aktem połączenia Wschodu z Zachodem. Pozwala ono “myśleć o integracji europejskiej w kategoriach zjednoczenia kontynentu” – pisał Bronisław Geremek. Dzieło to zainicjowała “Solidarność”, która wyjęła pierwszą cegłę z muru berlińskiego. Gdańsk jest zatem miejscem pamięci Europejczyków, a “Solidarność” należy do mitów założycielskich jednoczącej się Europy.
*** Od 1989 r. mamy do czynienia z dwutorowym procesem europeizacji: pamięci lokalne otwierają się na Europę, ona zaś sukcesywnie je zespala. Mimo to wciąż nie nastąpiło zjednoczenie pamięci na skalę kontynentu. W ludzkich umysłach żelazna kurtyna jeszcze się nie podniosła. Zachód nie rozumie, co naprawdę stało się na Wschodzie w XX wieku, czym jest doświadczenie komunizmu i nazizmu; kraje wschodnie zaś nadal nie przezwyciężyły “egoizmu własnego cierpienia”. Rocznicowe uroczystości powinny zatem nie tyle dokonywać rozliczeń z historią, ile włączać fakty i tragedie z przeszłości w świat idei Europejczyka.
*** Mając na względzie przyszłość integracji, Parlament Europejski powinien przyjąć odpowiedzialność za pamięć zbiorową Europy, jest ona bowiem elementem konstytuującym wspólnotę. Nie można mówić o świadomości europejskiej bez wspólnej pamięci: “To wiek XX stworzył Europę, dał nam wyobrażenie o przyszłym jej wyglądzie. Jednak kształtowanie się tej idei ma korzenie w odległej historii, bez której perspektywa europejska nie mogłaby istnieć”. Innymi słowy, UE nie będzie unią w ścisłym sensie, dopóki nie wypracuje wspólnej wizji nie tylko własnej przyszłości, ale i przeszłości.
W ostatnim czasie Geremek zdawał sobie coraz bardziej sprawę, jak trudnym zadaniem jest jednoczenie pamięci. Dlatego uważał, że prawdziwe wyzwanie XXI wieku dotyczy kultury i mentalności – utworzenia wspólnoty myśli, w której każdy czułby się u siebie; wszyscy obywatele Europy powinni dokonać świadomego wyboru, jakie wyobrażenia z pamięci zbiorowej przyjąć, a jakie odrzucić.
On sam sądził, że ani faszyzm, ani komunizm nie były w Europie ciałem obcym, choć obie ideologie stanowią zaprzeczenie osiągnięć cywilizacji zachodniej: “Nigdy dość mówienia o tym, do jakiego stopnia systemy totalitarne są związane z naszą cywilizacją”. A jednak dziedzictwo historyczne niesie zarówno chwałę, którą się przyjmuje, jak i hańbę, którą się odrzuca; “jest zależne od nas”. Znaczy to, że “totalitaryzm w nowych formach zawsze będzie zagrożeniem dla naszego kontynentu”.
*** Wreszcie, nie może być pojednania między narodami bez prawdy, co wiąże się z koniecznością otwarcia archiwów i przerwania milczenia. Przyszłość Europy powinna być ufundowana na wspólnych wartościach, tych już zapisanych w 2001 r. w Karcie Praw Podstawowych, niezawodnym kompasie Unii. Wartość konstytutywna cywilizacji europejskiej to odniesienie do godności osoby. Do jej walorów należy również etyka, zgodnie z którą odmienność nie jest elementem izolującym, lecz żyzną glebą dającą niezliczone okazje do wzbogacenia struktury takiej jak Unia, czyli wspierającej dialog międzykulturowy.
Ludu nie trzeba się bać — Poglądy Geremka na Europę nie zawsze znajdowały poparcie większości, lecz nie były przez to mniej szanowane czy znaczące. Interesowała go polityka, która pobudza wyobraźnię: “Moim europejskim marzeniem jest to, co Victor Hugo określał jako Stany Zjednoczone Europy, sen, który się ziścił pod mianem Wspólnoty Co do Polski, moje marzenie się spełniło, gdyż jest ona państwem członkowskim Unii. UE życzyłbym przede wszystkim, aby potrafiła się otrząsnąć z ciężkiej atmosfery, jaka w niej zapanowała w wyniku kryzysu konstytucyjnego, aby odnalazła ducha przedsiębiorczości, aby była kulturą innowacji, otwartym społeczeństwem i aby stała się wielką światową demokracją”. W ostatnim czasie Geremek myślał również o programie Erasmus dla pracowników, przedstawicieli poszczególnych zawodów – mówił o tym podczas kongresu europejskiego w Lille wiosną 2008 r.
Interesowała go polityka, która mierzy wysoko. Widać to w jego rozważaniach na temat kryzysu, według niego podwójnego: zarówno cywilizacji europejskiej, jak Unii. W przypadku Europy – zauważał – jest to załamanie związane z dobrobytem: spadek przyrostu naturalnego, kryzys psychiczny i kulturowy objawiający się lękiem przed przyszłością i niezdolnością podejmowania nowych wyzwań. W przypadku Unii jest to kryzys wywołany samym zwycięstwem idei wspólnoty – ogromnym zwycięstwem, które jednak nadal można zaprzepaścić, na co jego zdaniem wskazywała przepaść między obecną postacią Unii a oczekiwaniami Europejczyków, rozziew między elitą a ogółem obywateli.
Podwójny kryzys zatem – i dlatego naprawdę niebezpieczny. Kryzys legitymizacji i kryzys tożsamości, głębokie znużenie, nieufność obywateli, kryzys modelu politycznego, lęk o przyszłość UE. “Jednym ze słabych punktów obecnej sytuacji jest brak silnika w konstrukcji europejskiej”. Ale mimo to “wiemy, że Europa przezwycięży kryzys. Jestem jednym z tych, którzy wierzą w siłę idei europejskich i w instytucje wspólnoty” – oświadczył Geremek w jednym ze swoich ostatnich wystąpień w Parlamencie Europejskim.
W dyskusjach o europejskiej konwencji praw człowieka (którą uważał za “jedną z wielkich chwil integracji”), o traktacie konstytucyjnym i traktacie lizbońskim Geremek odrzucał konieczność budowania Unii silnej, skutecznej, zjednoczonej “na wzór drużyny”, mającej bezpośredni wymiar polityczny. Zawsze miał głęboką świadomość nietrwałości wszelkich konstrukcji politycznych.
Stąd jego ciągła troska o jednoczenie, pośredniczenie, przerzucanie mostów między ludźmi, ideami, projektami. Kruche jest pojednanie polsko-niemieckie, zagrożone przez budzący się z uśpienia rewizjonizm historyczny. Kruchym bytem jest Unia, jedna z największych demokracji świata, której grożą tendencje do zamykania się w granicach państw członkowskich i populizm. “Nie należy bać się ludu, lecz populizmu, który wykorzystuje nieobecność tego pierwszego w sferze publicznej”.
Słaby jest ex definitione ustrój demokratyczny, który własnymi zasadami stwarza zagrożenie dla demokracji, czyli niebezpieczeństwo autorytaryzmu. Dzisiaj, jak powiedział Geremek w 2007 r. w płomiennym wystąpieniu na Uniwersytecie Turyńskim, “demokracja jest wyzwaniem nawet w samej Europie, gdzie pojęcia wolności, państwa prawa, praw człowieka narodziły się i w dużej mierze ugruntowały”.
Polskie słowo “solidarność” — Wiele miejsca Geremek poświęcił rozszerzeniu lat 2004-07. W 2004 r. mówił otwarciu się Unii jako o “decyzji budzącej podziw, bo podjętej z odwagą i wyobraźnią”, zważywszy rozmiary przedsięwzięcia. A jednak widział w nim także straconą szansę, nie było ono bowiem owocem przemyślanej strategii Brukseli, lecz raczej faktem narzuconym przez presję wydarzeń – wspólnota europejska nie potrafiła z początku odpowiedzieć na upadek komunizmu, a rozszerzenie nie wywołało entuzjazmu, jakiego można by oczekiwać.
Był to przebłysk geniuszu, ale źle przygotowany i niezbyt hucznie świętowany – twierdził Geremek. Nie została dostrzeżona historyczna doniosłość, pozytywne znaczenie aktu, który ostatecznie kończył II wojnę światową, „redukując” dwie Europy czy raczej dwie części Europy o tak różnym bagażu doświadczeń. Nie został zrozumiany fakt, że kraj taki jak Polska nie ograniczy się do obrony własnego punktu widzenia, lecz będzie miał też coś do zaproponowania Unii – np. obstawanie przy określonym modelu społecznym Europy, przyjaznym wobec obywateli. „To właśnie Polsce zawdzięczamy wejście słowa »solidarność « do słownika politycznego” – przypominał często.
Z niezliczonych powodów rok 2004 powinno się witać z radością – jako święto wolności, powrotu do rodziny. Tymczasem – zauważał z pewnym rozczarowaniem – klasie rządzącej zabrakło wyobraźni, aby proces integracji europejskiej wzbogacić o dodatkowy wymiar. Przez brak debaty publicznej w Europie poszczególne społeczeństwa z czasem coraz mniej popierały rozszerzenie. A wreszcie nad duchem odnowy wzięła górę obojętność.
Jak być razem? — Jeśli w momencie, w którym nastąpiło rozszerzenie, “Europa przestraszyła się własnej odwagi”, to co dzisiaj może połączyć Europejczyków – jakie zagrożenia, wyzwania, szanse? Od samego początku integracja była odpowiedzią na rany zadane przez dwie wojny światowe i dyktaturę nazistowską, która doprowadziła do Holocaustu – i na ekspansję reżimów totalitarnych w Europie Środkowo-Wschodniej. Ale dziś – pytał Geremek – co może umocnić naszą jedność?
Modernizacja gospodarcza i społeczna, czyli wyrównywanie szans wewnątrz Unii, a zwłaszcza zasypywanie przepaści ekonomicznej między Wschodem a Zachodem? A może Europejczyków połączy planowane rozszerzenie wspólnoty o kraje bałkańskie i Turcję? Bardzo wątpliwe. Dziś widać tendencję do hamowania rozszerzenia, odkładania go w czasie. Wizja Geremka (Unia z Bałkanami, Turcją, Ukrainą, a także Izraelem i terytoriami palestyńskimi) wydaje się odległa.
Co zatem może skłonić Europejczyków do bycia razem? Określenie jasnej polityki sąsiedzkiej w opozycji do świata, który nas otacza? Rozbudowanie praw i korzyści społecznych obywatela? Zagrożenie zmianami klimatycznymi? Globalizacja? Ochrona środowiska naturalnego? Kwestie energetyczne? Bezpieczeństwo?
Rozwiązaniem – rozumował Geremek – jest wymyślenie Europy od początku z Unią jako prawdziwą wspólnotą. “Wspólnota” to słowo silne, nacechowane uczuciowo, do odkrycia na nowo, bo nawiązuje do relacji międzyludzkich: “Chciałbym, aby to była wspólnota w wymiarze politycznym, gospodarczym, a także w wymiarze wartości. Społeczeństwo otwarte, dopuszczające różnorodność, tolerancyjne i działające w tym duchu”.
Rozwiązaniem jest również obywatelstwo europejskie, które Geremek lubił porównywać z obywatelstwem rzymskim ze względu na związane z nim prawa i obowiązki. Rozwiązaniem jest zachęcanie obywateli do wzmożonego uczestnictwa w sprawach wspólnoty poprzez przekonywanie ich, że projekt europejski odpowiada na codzienne troski i ambicje mieszkańców Unii. Wreszcie – podsycanie zainteresowania życiem politycznym.
Jak to wszystko osiągnąć? Poprzez urzeczywistnianie polityki solidarności w obszarze społecznym na rzecz najuboższych i pozbawionych perspektyw – oto propozycja Geremka. Poprzez postawienie, bez zbędnej retoryki, na młodych, na pokolenie internetu. “Młodzież interesuje się Europą, trzeba, aby i Europa zainteresowała się młodzieżą” – mówił w maju 2008 r. w Lille, apelując przy okazji o więcej Erasmusów, większą mobilność środowiska uniwersyteckiego, bardziej ożywioną wymianę ludzi i idei.
A ponadto: poprzez utworzenie wspólnego forum dla Europy, co wzmocniłoby legitymizację decyzji zapadających w Unii. Dajmy obywatelom do dyspozycji przestrzenie, w których mówi się także “językiem uczuć i emocji” – oto słowa Geremka.
Jedność Europy, powtarzał, to wizja przyszłości; do jej urzeczywistnienia trzeba dokonywać wielopłaszczyznowych wyborów, dla niej trzeba przekuć w działanie owo nieuchwytne quid, które jest “duchem europejskim”. Trzeba także sztuki perswazji. Europa nie jest zbiorem definiowanym przez korzenie etniczne, ale przez “wspólną kulturę i edukację, historię i wizję przyszłości”. A zatem należy “uczyć się Europy, żeby być za nią współodpowiedzialnymi”.
Uniwersytet każdego wieku — Bronisław Geremek walczył w ostatnich latach o to, aby przywrócić Europie jej łączność z nauką, wiedzą, innowacyjnością; aby Europejczycy przeciwstawili się upadkowi znaczenia swych ośrodków akademickich, coraz większym brakom w funduszach przeznaczonych na badania naukowe i działalność uczelni. Była to według niego dla Unii i całej cywilizacji zachodniej sprawa życia lub śmierci.
“To nauka i doświadczenie prometejskie uformowały naszą tożsamość” – pisał, podkreślając, jak bardzo kultura Europy jest przesycona “twórczym niedosytem”, “niepokojem” i “samokrytycyzmem”, nieustającym podważaniem własnych pewności. Uczyńmy z Europy projekt edukacyjny – proponował.
I taka jest wymowa jego ostatniego przedsięwzięcia: powołania Uniwersytetu Europejskiego (w Strasburgu). Zauważmy, że nie chodziło tu o jakąkolwiek uczelnię, nie o pas transmisyjny pogrążonych w rutynie instytucji europejskich, lecz o ambitny pilotażowy projekt, prototyp uczelni nowej generacji. Pragnął uniwersytetu otwartego dla osób w każdym wieku, dla wszelkich dziedzin wiedzy, dla wszystkich narodów kontynentu po wybrzeża Morza Śródziemnego. Kuźni otwartego społeczeństwa, w której można by kształtować i ulepszać umiejętności niezbędne w XXI wieku. Geremkowi nie były np. obce dylematy etyczne związane z granicami inżynierii genetycznej.
Miało to zatem być centrum par excellence interdyscyplinarne, nieustannie się przeobrażające, poświęcone naukom jutra: od nanotechnologii po biotechnologię, od ekonomii rozwoju po ekonomię innowacji, od nauk prawniczych po demografię, urbanistykę czy ochronę zdrowia.
Aby przezwyciężyć kryzys, twierdził, Europa musi przełamać mentalny konformizm. Europejczycy muszą wyjść poza utarte szlaki, porzucić ubóstwo klaustrofobicznych ideologii. Potrzebują miejsc, w których wykreowano by kategorie i język pozwalające myśleć i mówić o przyszłości (przypomnijmy – mówił Geremek – jak mobilizująca była siła słowa “solidarność” w latach 80.). Miejsc, w których dochodziłyby do głosu różnice polityczne, w których dyskutowałoby się naprawdę.
Dziełu przebudowy konstrukcji europejskiej może dopomóc nowa forma intelektualnej opozycji. U progu kolejnych wielkich przemian Europejczycy potrzebują różnorodności na miarę wyzwań naszej epoki – i takie też jest ostatnie spośród inspirujących przesłań, jakie pozostawił nam Bronisław Geremek.
————
przeł. Joanna Wajs
Wykład, który publikujemy ze skrótami, Paolo Morawski wygłosił 21 kwietnia 2009 r. podczas spotkania poświęconego pamięci Bronisława Geremka, które odbyło się w Rzymie w Accademia dei Lincei, jednej z najstarszych włoskich akademii naukowych. Tytuł i śródtytuły od redakcji “Gazety”. Tytuł oryginalny: “Bronisław Geremek. Grande patriota polacco e grande patriota europeo”
*Paolo Morawski – ur. 1955 – historyk, dziennikarz, autor esejów poświęconych m.in. rozwojowi nauk humanistycznych i społecznych w II połowie XX w. oraz związkom kulturalnym między europejskim Wschodem i Zachodem. Wspólnie z Jacques’em Le Goffem napisał podręcznik historii średniowiecznej dla liceów “Eta medievale” (1988), razem z Andreą Morawskim wydał książkę “Polonia mon amour. Dalle Indie d’Europa alle Indie d’America” (2006)

Lascia un comento

 

 

 

Puoi usare questi tag

<a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <s> <strike> <strong>