Print This Post Print This Post

L’insurrezione di Varsavia: 63 giorni da ricordare

Chwila zadumy w godzinę W
ikr, js, Rzeczpospolita 01-08-2009 – Powstanie Warszawskie było największą bitwą stoczoną przez polskie wojsko podczas II wojny światowej. Trwało 63 dni i pochłonęło od 120 do 200 tys. ofiar. W obchodach 65. rocznicy wybuchu powstania ma wziąć udział ok. 3 tys. powstańców. W piątek przed pomnikiem Powstania Warszawskiego (na zdjęciu) odbył się apel poległych. – Powstanie było wielkim wybuchem polskiego dążenia do wolności, a bohaterstwo powstańców podziwiali nawet ich wrogowie – mówił prezydent Lech Kaczyński. Głównym punktem sobotnich uroczystości będzie składanie wieńców, m.in. przy Grobie Nieznanego Żołnierza i pomniku Gloria Victis na Cmentarzu Powązkowskim. W godzinę W, czyli o 17, mają się włączyć syreny alarmowe w całym kraju, w Warszawie bić będą dzwony.
Uroczystości z politykami w tle: Polacy nie mają nic przeciw temu, by politycy czcili powstańców. Ale nie chcą, by wygłaszali przemówienia. W ostatnich dniach przez kraj przetoczyła się dyskusja, czy politycy powinni brać udział w sobotnich uroczystościach związanych z 65. rocznicą wybuchu Powstania Warszawskiego. Wywołał ją apel części kombatantów i rodzin żołnierzy powstania, którzy jasno dali przed rocznicą do zrozumienia, że nie chcą obecności polityków podczas uroczystości pod pomnikiem Gloria Victis na warszawskich Powązkach. Pojawiły się też obawy, że mogą się powtórzyć incydenty takie jak w zeszłym roku, gdy pod pomnikiem słychać było buczenie. Część polityków apel kombatantów uznała. Pod pomnikiem ma być jedynie prezydent Lech Kaczyński, który złoży wieniec od narodu, oraz premier Donald Tusk. O godzinie 17 na Powązkach nie będzie za to ani marszałka Sejmu Bronisława Komorowskiego, ani marszałka Senatu Bogdana Borusewicza…
Kaczyński: otwarcie muzeum było sukcesem: Prezydent Lech Kaczyński uważa, że Powstanie Warszawskie, mimo iż przegrane, było jednym z najbardziej heroicznych czynów Polaków w trakcie drugiej wojny światowej. Prezydent, który był gościem “Sygnałów Dnia”, powiedział, że chce, aby Powstanie było przede wszystkim powodem do dumy. Jednocześnie podkreślił, że nie jest zwolennikiem kultu martyrologii, ale dumy narodowej. Jego zdaniem heroicznych czynów w czasie drugiej wojny światowej nie brakowało, ale Powstanie Warszawskie zdecydowanie wyróżnia się spośród nich. Powstanie Warszawskie powinno być przez Polaków pamiętane przed wszystkim dlatego, że była to walka o wolną Polskę. Kaczyński zaapelował, aby czcić to wydarzenie nie tylko ze względu na ofiary, ale także ze względu na to, iż ta tradycja ma silny związek z tym, co wydarzyło się przede wszystkim w latach 70. i co spowodowało, że Polska zadała silne ciosy komunizmowi. Według Kaczyńskiego Muzeum Powstania Warszawskiego, które zostało otwarte pięć lat temu, powinno powstać dużo wcześniej. Prezydent określił utworzenie muzeum jako ogromny sukces Polski. Zaznaczył, że był to między innymi olbrzymi sukces marketingowy, bowiem powstało około 1600 publikacji na temat muzeum, które ukazały się na całym świecie. Jego zdaniem, w dniu powstania placówki, Polska przebiła się na świat. Lech Kaczyński zastrzegł, że w historii naszego kraju takie sukcesy zdarzały się rzadko.
Czytaj także Exodus’44 – dodatek specjalny w 65. rocznicę Powstania Warszawskiego …
———–
To powinno być państwowe święto
Dariusz Gawin, “Teologia Polityczna”, wicedyrektor Muzeum Powstania Warszawskiego, Dziennik, piątek 31 lipca 2009
Narodowy Dzień Pamięci Powstania Warszawskiego, niekoniecznie wolny od pracy, ale po prostu podkreślający sens znaczenia Powstania Warszawskiego dla Polaków, jest ukoronowaniem procesu budowania fundamentów zbiorowej pamięci, na której wznosi się wolna i demokratyczna Polska – uważa Dariusz Gawin, wicedyrektor Muzeum Powstania Warszawskiego.
Badania przeprowadzone w ostatnim czasie przez CBOS pokazują, że pamięć o Powstaniu Warszawskim jest istotna dla większości Polaków. Bierze się to stąd, że powstanie jest takim wydarzeniem, które tylko pozornie ma charakter lokalny, ale tak na prawdę mogą się w nim rozpoznać ludzie nie tylko związani z Warszawą. Dla nich jest to opowieść o nich samych, która streszcza losy Polaków w XX wieku. A ich najważniejszym doświadczeniem w tym czasie jest przeżycie dwóch totalitaryzmów: komunistycznego i nazistowskiego. Tymczasem to właśnie Warszawa latem 1944 roku znalazła się pomiędzy Stalinem i Hitlerem, a podejmując niełatwą walkę o odzyskanie wolności, zapłaciła za to najwyższą cenę.
W każdym kraju obserwujemy, że bycie stołecznością danego miasta wiąże się się z pewnymi przywilejami, ale nakłada również obowiązki. Z tego obowiązku Warszawa wywiązała się wzorowo, gdyż jej mieszkańcy podjęli walkę, nie tylko o własne miasto, ale również w obronie suwerenności całego kraju. Można nawet powiedzieć, że była to ostatnia próba obrony niepodległości. Ta walka oczywiście poniosła klęskę, ale dała dowód przywiązania Polaków do wartości, która jest najważniejszą w życiu każdej wspólnoty, a więc wolności.
Mottem całej ekspozycji w Muzeum Powstania Warszawskiego jest zdanie wypowiedziane we wrześniu 1944 roku przez delegata rządu na kraj Jana Stanisława Jankowskiego do walczącej Warszawy: „Chcieliśmy być wolni i wolność sami sobie zawdzięczać”. Jest to sens tego wszystkiego, co się wtedy w Warszawie wydarzyło. Dlatego ludzie po latach rozpoznają to wydarzenie, jak coś dla nich bardzo ważnego i istotnego dla całej wspólnoty w której żyją. Czasami są takie sytuacje, że dla obrony tych najważniejszych wartości trzeba zaryzykować wszystko.
I w tym sensie Narodowy Dzień Pamięci Powstania Warszawskiego, niekoniecznie wolny od pracy, ale po prostu podkreślający sens znaczenia Powstania Warszawskiego dla Polaków, jest ukoronowaniem pewnego procesu, jaki w ostatnich 20 latach możemy zaobserwować. Dzisiejsza wolna Polska ma wyraźne korzenie sięgające do etosu Państwa Podziemnego i Armii Krajowej, czego choćby wyrazem jest stojący na przeciw polskiego Sejmu pomnik Państwa Podziemnego.
Pamiętajmy, że czasie trwania powstania w stolicy działały najwyższe władze niepodległego państwa polskiego: Delegatura Rządu na Kraj czy Rada Jedności Narodowej, będąca odpowiednikiem polskiego Sejmu, która w tym czasie po raz pierwszy od 1939 roku wydawała Dzienniki Ustaw. Gdyby powstanie odniosło sukces, wyłoniłaby się z niego wolna i niepodległa III Rzeczpospolita. Pamięć o niej przetrwała w czasach komunizmu i dzisiaj zajmuje w końcu swoje należne miejsce. Dlatego etos Armii Krajowej, Państwa Podziemnego i Powstania Warszawskiego jako największej bitwy, którą podczas ostatniej wojny wydała AK, wydaje się dziś czymś niezwykle istotnym.
Elementem budowania tożsamości narodowej jest też pamięć o „Solidarności”, co można było zaobserwować przy okazji obchodów 4 czerwca. Są to te rodzaje pamięci, które dziś budują etos demokratycznej wspólnoty. Ich źródła są niezwykle mocne, dlatego że zbudowane zostały wokół idei wolności, a jednocześnie są demokratyczne. Dlatego ustanowienie 1 sierpnia Narodowym Dniem Pamięci Powstania Warszawskiego jest zwieńczeniem trwającego od 20 lat procesu budowania fundamentów zbiorowej pamięci, na której wznosi się wolna i demokratyczna Polska.
———
Chrzanowski: Dzień pamięci bez ustawowego ukazu
Dziennik, piątek 31 lipca 2009
Ustawowe świętowanie? Mam wątpliwości — Wtłaczanie 1 sierpnia w formy nakazów i zakazów może zagłuszyć wszystko co w upamiętnieniu Powstania Warszawskiego jest spontaniczne i rzeczywiste – uważa prof. Wiesław Chrzanowski, były marszałek Sejmu i uczestnik powstania. “Wolę więc by celebrowanie było wyrazem spontanicznych postaw społecznych” – podkreśla.
Odnoszę wrażenie, że dzień pamięci o Powstaniu Warszawskim już od dawna istnieje. Szczególne znaczenie miał w okresie PRL, gdy zgromadzenia mające na celu upamiętnienie tego dnia były zabronione, ale co roku dziesiątki tysięcy ludzi 1 sierpnia przybywały na Powązki lub miejsca ważne dla wydarzeń powstańczych, by uczcić pamięć o powstaniu i jego ofiarach. Co więcej, ówczesne władze nigdy nie zdobyły się na to, by jakoś zdławić ten cichy opór obywatelski.
Dlatego wydaje mi się, że by czcić pamięć o Powstaniu Warszawskim, niepotrzebna jest żadna sankcja ani ukaz prawny, bo taka pamięć jest żywo kultywowana od kilkudziesięciu lat. Oczywiście Państwo Podziemne funkcjonowało na terenie całej Rzeczpospolitej i Powstanie Warszawskie, również ze względu na skalę strat, jakie spowodowało, jest wydarzeniem rangi ogólnonarodowej. Stąd jego obecność w pamięci Polaków, choć – przyznajmy się szczerze – niestety w pamięci świata nie ma ono takiego znaczenia i nie przebija się do szerokiej świadomości. Wątpię również, by w istotny sposób ta sytuacja uległa zmianie w przyszłości.
W ostatnich latach pojawiła się moda, by w drodze uchwał sejmowych ustanawiać kolejne dni pamięci takie jak Dzień Solidarności i Wolności 31 sierpnia czy Dzień Polskiego Państwa Podziemnego 27 września. Oddawanie hołdu przez polski parlament jest oczywiście rzeczą jak najbardziej właściwą i pożądaną. Jednak ustanowienie takiego dnia ma charakter konkretnego postanowienia precyzującego, co danego dnia ma się dziać, jaki rodzaj uroczystości państwowych będzie przewidziany itd. Tymczasem odczucia co do form czczenia różnego rodzaju wydarzeń i rocznic są różne w różnych pokoleniach.
Dlatego takie formalizowanie, wtłaczanie tego dnia w jakieś formy nakazów i zakazów mogą zagłuszyć wszystko to, co w upamiętnianiu Powstania Warszawskiego jest dzisiaj bardzo spontaniczne i rzeczywiste. Co obserwujemy na własne oczy co roku. Dlatego opowiadam się za Narodowym Dniem Pamięci Powstania Warszawskiego, ale ustanowienie go w formie ustawy budzi we mnie poważne wątpliwości. Wolę jednak, by jego celebrowanie było wyrazem spontanicznych postaw społecznych.
Należę do tych, w których powstanie wzbudza podziw dla poświęcenia ofiar, ich patriotyzmu. Natomiast uważam, że z punktu widzenia politycznego była to wielka narodowa klęska i porażka. W okresie PRL miała w jakiś sposób znacznie pozytywne, bo mobilizowała postawy i świadomość historyczną i narodową. Jednak jego olbrzymi koszt w porównaniu z zyskami jest nieporównywalny. Oddawanie hołdu powstańcom nie powinno więc przybierać formy cierpiętnictwa.
Polityk jest obywatelem i ma prawo brać udział w uroczystościach państwowych i ważnych rocznicach narodowych. Jednak próba zbijania przy tym swojego kapitału budzi we mnie niesmak. Czym innym jest oddanie hołdu przez przedstawicieli najwyższych organów władzy państwowej, co ma swój wielki walor dla odbioru społecznego, a czym innym niekończące się składanie wieńców przez poszczególnych działaczy politycznych. Moim zdaniem oficjalna obecność polityków na cmentarzu powązkowskim powinna zostać ograniczona do prezydenta, premiera i prezydenta Warszawy.
———
65. rocznica Powstania
- Dziś 65. rocznica wybuchu Powstania Warszawskiego. O godz. 17 uczcijmy minutą ciszy poległych bohaterów Powstania więcej »
- 10 najpiękniejszych miejsc, których już nie zobaczysz
- Zbigniew Ścibor-Rylski
: Pochylamy głowy nad ofiarami
- Powstanie nie powinno było wybuchnąć: prof. Ciechanowski
- 65. rocznica wybuchu Powstania Warszawskiego raport
- Kalendarium Powstania: 63 niezapomniane dni – Gazeta opisała każdy dzień Powstania Warszawska: przebieg walk, dokumenty, zdjęcia, sylwetki, wywiady z powstańcami. Zobacz historię Powstania
———-
Powstańcy kontra politycy — Przed 65. rocznicą wybuchu Powstania Warszawskiego, na nowo rozgorzała dyskusja czy podczas obchodów na Cmentarzu Wojskowym na Powązkach powinni być politycy… Powstańcy apelują o godne uczczenie godziny “W“, PAP 2009-07-27 — O godne uczczenie godziny “W” zaapelowali w poniedziałek do warszawiaków prezydent stolicy Hanna Gronkiewicz-Waltz i przedstawiciele środowisk kombatanckich. Jak poinformowała prezydent, 1 sierpnia o godz. 17 w mieście oprócz syren odezwą się też dzwony. Do warszawiaków zwróciła się, by w tym momencie zatrzymali się i minutą ciszy uczcili pamięć poległych w Powstaniu Warszawskim… Godzina W – bez przepychanki!, Rozmawiał Marcin Wojciechowski, GW 2009-07-29 — 1 sierpnia nie jest ani prezydencki, ani premierowski, ani sejmowy, ale społeczny – mówi marszałek Sejmu Bronisław Komorowski…
———-
Bartoszewski: Politycy, zostawcie nasze Powstanie w spokoju
Rozmawiał Marcin Wojciechowski, GW 2009-07-27
Od kilku lat patrzę ze zdziwieniem, że gorący entuzjaści i twórcy projektu Muzeum Powstania Warszawskiego są funkcjonariuszami politycznymi PiS. Część z nich zresztą już niczego nie udaje – mówi prof. Władysław Bartoszewski
Marcin Wojciechowski: Powstanie Warszawskie było ostatnio znowu wykorzystywane do gier politycznych. Co z tym zrobić?Władysław Bartoszewski: Jestem już stary, a ten problem był w zasadzie stałym elementem mojej biografii, więc odniosę się do pytania w perspektywie historycznej. Dla mieszkańców Warszawy Powstanie miało zawsze inną konotację psychologiczną niż dla mieszkańców Lublina, Częstochowy czy Poznania. Zaraz po wojnie staraliśmy się przede wszystkim pochować zabitych, odnaleźć szczątki, zidentyfikować je, ustalić, gdzie kto zginął. Ten okres można nazwać fazą “cmentarza”. Trwało to dwa-trzy lata. Pochowanie powstańców było możliwe, bo w Polsce nie panował jeszcze stalinizm. Działały inne partie niż komunistyczna PPR, były pewne swobody, nie prześladowano tak Kościoła jak po 1949 r. W pierwszych latach po wojnie spotykaliśmy się co roku na Powązkach 1 sierpnia, tak jak się przychodzi na emocjonalne, ważne spotkanie rodzinne. To było dla nas oczywiste, nie zbudowaliśmy sobie jeszcze nowego życia. Byliśmy pokoleniem byłych żołnierzy, wciąż żyliśmy Powstaniem.
Czy gazety pisały wówczas o Powstaniu? – To byłby ciekawy temat pracy magisterskiej. Z reguły przy okazji rocznicy wybuchu Powstania pojawiały się jakieś odniesienia. Jeśli nie polityczno-historyczne, to przynajmniej wspomnieniowe, na zasadzie “dzielny lud Warszawy” i “fałszywa polityka dowódców”. Był pewien margines wolności i uczciwości w tych artykułach. To się zmieniło wraz z nadejściem stalinizmu. Powstanie stało się obok Katynia tematem tabu. Nie mówiło się o tym, nie pisało, nie wydawało się książek, a napisane musiały poczekać do 1956 r.
Na czym polegał tu przełom Października ’56? – Znakomite ówczesne pismo “Po prostu” wydrukowało artykuł pod znamiennym tytułem “Na spotkanie ludziom z AK”. Młodzi komuniści i ideowi socjaliści związani z redakcją – niekoniecznie partyjni – uznali, że potrzebny jest gest wobec środowiska byłych AK-owców, naprawa krzywd moralnych wyrządzonych im w stalinizmie, bo wiele osób aresztowano, siedziały po kilka lat, niektórzy stracili życie. Sam przesiedziałem sześć i pół roku.
Tekst w “Po prostu” miał wpływ na obchody. Myśmy nadal się spotykali 1 sierpnia przy pomniku Gloria Victis na Powązkach. Ale nie fotografowali nas już zza krzaków ubecy, żeby infiltrować środowisko byłych AK-owców. Mogliśmy odśpiewać jakieś pieśni, powspominać, popłakać. Mieliśmy po 30 parę lat.
A w latach 60.? - Doszło do pierwszej próby politycznego wykorzystania pamięci o Powstaniu. Podjęli się jej moczarowcy [ludzie związani z partyjną frakcją tzw. partyzantów, zgrupowani wokół szefa MSW Mieczysława Moczara]. Wykorzystali komunistyczną organizację kombatancką Związek Bojowników o Wolność i Demokrację do szukania porozumienia z częścią AK-owców.
Brał pan w tym udział? - Nie. My, którzy nie chcieliśmy się bawić w takie alianse, chodziliśmy na Powązki wcześniej, przed oficjalnymi uroczystościami. Zapalaliśmy lampki, składaliśmy kwiaty. Chodziliśmy na groby przyjaciół, ale także na zapomniane mogiły powstańców, którym w latach 60. i wcześniej umarli rodzice. A pamiętajmy, że to właśnie ci rodzice, którzy potracili 20-letnie dzieci, najwytrwalej kultywowali pamięć Powstania. Gdy już odeszliśmy od grobów, przychodziła kompania honorowa. Oficjalnej delegacji przewodniczył ktoś ze ZBoWiD-u, czasem składano wieniec od Rady Państwa. W przemówieniach mówiono oględnie o “bohaterach walki z faszyzmem”, którzy padli w “słusznej sprawie w trudnej sytuacji politycznej”.
Po 1956 r. został pan dziennikarzem “Tygodnika Powszechnego”, opublikował pan kilkadziesiąt artykułów o Powstaniu. – Działo się to przy pełnym poparciu redakcji i późniejszego metropolity krakowskiego Karola Wojtyły. Od 1961 r. miałem w kieszeni legitymację dziennikarską “Tygodnika Powszechnego”. Trochę więcej i prawdziwiej można było napisać jeszcze w peryferyjnych politycznie pismach, jak “Mówią wieki” czy “Nowe Książki”. W latach 60. odeszli główni dowódcy, jak Bór-Komorowski, których władza komunistyczna mogła uznać za przeciwników. Zostali młodzi dowódcy i żołnierze, więc coraz chętniej władza przymykała oko na cichą, obywatelską pamięć o Powstaniu.
Przełomem był chyba rok 1980 i powstanie “Solidarności”? - W 1981 r. Zbigniew Bujak, szef regionu Mazowsze, poprosił mnie, żebym napisał ulotkę o Powstaniu, którą teraz włączyłem do swojej najnowszej książki. Ukazała się anonimowo, rozdawano ją przed kościołami i uczelniami w największych miastach Polski. Obchody 1 sierpnia ożyły dzięki powstającej opozycji, która była zresztą w jakiejś mierze wychowankiem dawnego pokolenia AK. Ci ludzie – Bogdan Borusewicz, Marian Piłka, Janusz Krupski – mieli różne poglądy, dziś są w różnych partiach, ale wtedy mieli po 20 lat i fascynowali się Powstaniem. W niezależne obchody włączył się Kościół, podczas pierwszej pielgrzymki do Polski mówił o Powstaniu Jan Paweł II. A ja po prostu robiłem swoje. Pisałem, mówiłem, nie przyjmowałem żadnych weryfikacji czy awansów. Jestem porucznikiem AK z nadania władz w Londynie i żadne inne awanse mnie nie interesują wyimek 2
Czy stan wojenny coś zmienił? - Nadał jeszcze większej atrakcyjności niezależnym obchodom 1 sierpnia. Włączało się coraz więcej opozycjonistów. Na Powązkach nadawało podziemne radio Zbigniewa Romaszewskiego. Uroczystości powstańcze stały się okazją do nielegalnego zbierania się, śpiewania pieśni, odczucia wspólnoty. Władze udawały, że tego nie widzą, bo były w niezręcznej sytuacji.
Powstańcy wciąż chodzili na groby przed uroczystościami oficjalnymi. - Tak było trzeba. Dziś byłoby to dziwne, bo przecież Powstanie jest elementem tradycji i pamięci nowej, wolnej Rzeczypospolitej.
Czy III RP oddała odpowiedni hołd Powstaniu? PiS i prezydent Lech Kaczyński przekonują nas, że nie? - Oddała. 50-lecie obchodów w 1994 r. odbyło się z wielką pompą. Prezydent Niemiec Roman Herzog przepraszał Polaków na placu Krasińskich za krzywdy Powstania i okupację. Co więcej miał powiedzieć? Jego przemówienie było mocne, dlatego włączyłem je do książki.
Mimo to w 2004 r. ówczesny prezydent Warszawy Lech Kaczyński przekonywał, że to on po raz pierwszy oddał należny hołd Powstaniu. - To nieprawda. To nieuczciwe. Z głębokiego przekonania od samego początku pomagałem Lechowi Kaczyńskiemu w projekcie budowy Muzeum Powstania Warszawskiego. Ta koncepcja nie była nowa, ale z różnych powodów ją odkładano. Nie robiłem tego na zlecenie żadnej partii, uważałem, że to pożyteczne. Kilka razy występowałem zresztą publicznie z Lechem Kaczyńskim, a raz nawet składałem z nim ramię w ramię kwiaty. Tymczasem od kilku lat patrzę ze zdziwieniem, że gorący entuzjaści i twórcy projektu Muzeum Powstania – posłanki Elżbieta Jakubiak i Lena Dąbkowska-Cichocka, europoseł Paweł Kowal, poseł Jan Ołdakowski – stają się funkcjonariuszami politycznymi PiS. Część nawet nie udaje, że jest inaczej. Nie uważam za zdrowe, by jakiekolwiek muzeum było przyczółkiem politycznym jednej partii. To niedopuszczalne. Jako stare dziecko Warszawy lubię dowcipy – także ze mnie – ale dowcipy, a nie obelgi.
Chodzi panu o zeszłoroczne ekscesy 1 sierpnia na Powązkach? Wygwizdano wtedy pana i wybuczano, podczas składania kwiatów wraz z delegacją polityków PO. A we wcześniejszych latach gwizdy rozlegały się, gdy przemawiał prezydent Aleksander Kwaśniewski oraz ludzie z jego kancelarii. - Tak. Od kilku lat obserwuję na Powązkach okrzyki albo pomruki ludzi tam zebranych 1 sierpnia. Są przywożeni autobusami. Nie są ani warszawiakami, ani powstańcami, na co wskazuje ich wiek i zachowanie. Nie podoba im się, że ktoś nie woła głośno “Bóg i Ojczyzna”. Odpowiadam więc, że ci, którzy naprawdę mieli w sercu Boga i Ojczyznę, leżą na Powązkach. A ci, którzy tak jak ja przychodzą na Powązki od lat, widocznie mają Powstanie w sercu. Nie podoba mi się, żeby ktoś gwizdami recenzował, czy jestem wystarczająco dobrym katolikiem i patriotą. To sprawa Boga i moja. Nie potrzebuję zaświadczenia, że służyłem Bogu i Ojczyźnie.
Co w takim razie zrobić z Muzeum Powstania? – Muzea są pod nadzorem miasta i ministra kultury. Byłoby dobrze, by jak w przypadku Wawelu, Zamku Królewskiego czy Muzeum Narodowego Muzeum Powstania nie łączono z żadną partią. Szkoda, że niektórzy pojmują to inaczej. Ale nie mnie to oceniać. Natomiast wydarzenia zeszłego roku na Powązkach uważam za skandaliczne.
Zamierza pan w tym roku być na Powązkach? – Moja rodzina zastanawia się, czy narażać mnie na obelgi, plucie, okrzyki. Chciałbym zobaczyć na Powązkach kawalerów Krzyży Walecznych czy Orderów Virtuti Militari za udział w Powstaniu. Ale obawiam się, że ich nie będzie. Będzie tłum. W zeszłym roku przywieźli go autobusami, prawdopodobnie z Torunia i innych miast.
Część powstańców domaga się, by odpolitycznić tegoroczne uroczystości. Złożyli list do władz Warszawy. - Tego samego dnia Czesław Cywiński, wybrany na szefa Światowego Związku Żołnierzy AK, apelował do prezydenta Lecha Kaczyńskiego, by wziął pod swoje wyłączne skrzydła uroczystości 1 sierpnia i złożył na Powązkach wieniec od kombatantów i narodu.
Obawiam się, że część środowisk powstańczych próbuje wyeliminować z obchodów władze Warszawy. Byłoby dziwne, gdyby prezydent RP nie brał udziału w takich uroczystościach jak 1 sierpnia, ale moim zdaniem ich gospodarzem jest prezydent miasta. I do stanowiska prezydenta Warszawy oraz premiera dostosuję swój udział. A jeśli oni uznają, że nie widzą dla mnie żadnej roli oficjalnej, to jak co roku pójdziemy z żoną – także uczestniczką Powstania – na Powązki. Bo są tam groby naszych przyjaciół i jest to nasza prywatna sprawa.
prof. Władysław Bartoszewski (ur. 1922) – żołnierz AK, uczestnik Powstania Warszawskiego, dziennikarz i pisarz. Obecnie pełnomocnik premiera Donalda Tuska ds. dialogu międzynarodowego
Przyjdź! 27 lipca, o godz. 17 w Bibliotece Publicznej m.st. Warszawy przy ul. Koszykowej odbędzie się promocja najnowszej książki Władysława Bartoszewskiego “Powstanie Warszawskie”.
Prezentacji towarzyszyć będzie dyskusja “Po 65 latach. Nasze spojrzenie na Powstanie Warszawskie” oraz wystawa dokumentów o Powstaniu podarowanych bibliotece przez autora książki.

————-
Rocznica Powstania będzie świętem państwowym?
miecz, PAP, Gazeta Wyborcza 2009-07-29
Prezydent Lech Kaczyński chce, by 1 sierpnia był świętem państwowym – Narodowym Dniem Pamięci Powstania Warszawskiego; złożył już do marszałka Sejmu projekt ustawy w tej sprawie. Prezydent o swojej inicjatywie poinformował w środę na konferencji prasowej z udziałem przedstawicieli środowisk kombatanckich i harcerskich.
- To moja podstawowa inicjatywa związana z 65. rocznicą wybuchu Powstania – podkreślił prezydent. Wyraził nadzieję, że ustawa zostanie szybko uchwalona.
- W hołdzie bohaterom Powstania Warszawskiego – tym, którzy w obronie bytu państwowego, z bronią w ręku walczyli o wyzwolenie Stolicy, dążyli do odtworzenia instytucji niepodległego Państwa Polskiego, sprzeciwili się okupacji niemieckiej i widmu sowieckiej niewoli zagrażającej następnym pokoleniom Polaków – czytamy w preambule do projektu ustawy.
Jak mówił prezydent, Powstanie Warszawskie “było jedną z największych bitew miejskich stoczonych w trakcie II wojny światowej, bez wątpienia największą bitwą partyzancką tej wojny, operacją, która trwała ponad 60 dni, która była związana z wyjątkowym bohaterstwem, z wyjątkową liczbą ofiar, w tym wśród ludności cywilnej, ze zniszczeniem przed wojną prawie 1,5-milionowego miasta.
Lech Kaczyński przypomniał, że rocznice wybuchu Powstania były w całym okresie powojennym w sposób nieformalny obchodzone “jako swoiste ogólnonarodowe święto – najpierw święto Polek i Polaków przy milczeniu władz”. – Później to milczenie zmieniało się w formalną pełną zastrzeżeń aprobatę. Aprobatę dla bohaterstwa i odrzucenie przedsięwzięcia politycznego, czyli odrzucenie wizji niepodległej Polski. W końcu w wolnej Polsce jest to przedsięwzięcie z pełną akceptacją tych, którzy rządzą – dodał.
- Myślę, że rola edukacyjna, wychowawcza, ogólnonarodowa rocznicy Powstania Warszawskiego i dzisiaj, i za 10 lat, i za 30 lat – to rola, której nie da się przecenić. Stąd projekt ustawy – powiedział prezydent.
Zdaniem prezydenta, Powstanie Warszawskie było jednym z najważniejszych zdarzeń w historii XX wieku i bardzo istotnym w całej ponad 1000-letniej historii narodu polskiego, dlatego powinno być obchodzone i czczone nie tylko w stolicy, ale i w całej Polsce”. – O to chciałbym zaapelować – dodał. Zaznaczył, że nie wyobraża sobie, by ustawa nie została uchwalona. Zgodnie z projektem, ma ona wejść w życie z chwilą ogłoszenia.
L.Kaczyński poinformował, że wprowadzenie ustawy nie pociągnie za sobą żadnych kosztów. – Ja dzisiaj zdając sobie sprawę z niełatwej sytuacji naszego kraju, nie wnoszę o to, żeby to był dzień wolny. Natomiast myślę, że przyjdzie dzień, kiedy i to będzie trzeba uchwalić. Ale jeszcze nie teraz – powiedział.
Za inicjatywę ustanowienia Narodowego Dnia Pamięci Narodowej podziękował prezydentowi prezes Związku Powstańców Warszawskich gen. Zbigniew Ścibor-Rylski. – Pamięć o Powstaniu powinna przetrwać nie dziesiątki, ale setki, tysiące lat – powiedział.
- Powstanie Warszawskie nie przetrwałoby nigdy 63 dni, gdyby nie była solidarność społeczna. Utrzymywała nas ona wszystkich przy życiu, potem nasze idee, nasz etos powstania podjęły młodsze pokolenia i powstała Solidarność, która już bez broni, ale drogą pokojową wywalczyła wolność i niepodległość ojczyzny. To jest największy sukces Powstania Warszawskiego – ocenił Ścibor-Rylski.
- To bardzo ważna ustawa, nie dla nas już, bo odchodzimy na wieczną wartę coraz liczniejszymi szeregami, ale dla przyszłego pokolenia” – powiedział prezes Światowego Związku Żołnierzy Armii Krajowej ppłk Czesław Cywiński. Jak mówił, Powstanie Warszawskie uczy, że “nie ma takiej siły, która powstrzyma Polaków od walki o Polskę”. – Historia jest tym, co uczy naród, jak żyć na przyszłość – podkreślił.
Szef Kancelarii Prezydenta Władysław Stasiak poinformował, że projekt ustawy był “gotowy od pewnego czasu, ale by nie wywoływać wrażenia, iż chcemy by “na dobiegu” go uchwalać, stąd pan prezydent ogłasza go bezpośrednio przed rocznicą Powstania Warszawskiego, by dać czas na spokojne, rzetelne, bezproblemowe uchwalenie tej ustawy”.
Odnosząc się do zbliżającej się 65. rocznicy wybuchu Powstania Warszawskiego, prezydent powiedział, że chciałby, by obchodzona była ona godnie, spokojnie, z powagą. – To nie jest święto prywatne, to wielka ogólnonarodowa rocznica, tak było, jest i tak powinno pozostać – dodał.
L.Kaczyński ocenił, że ostatnio niektórzy lansują tezę o “prywatyzacji” święta 1 sierpnia. Zdaniem prezydenta, nie ma “za dużo polityki” wokół obchodów 65. rocznicy wybuchu powstania, ale – jak zaznaczył – do bieżących sporów politycznych nie będzie się odnosił. – W bieżące spory nie będę się wdawał, ja od dziesiątek lat pamiętam, że wszyscy ci, którzy chcieli, mogli złożyć wieniec i kwiaty. To jest moja odpowiedź – podkreślił prezydent.
Zaapelował do wszystkich Polaków choćby o “chwilę refleksji” nad tym, co się zdarzyło 65 lat temu w Warszawie.
————–
Partyjne wieńce na Powązki
Iwona Szpala, Jerzy S. Majewski, GW 2009-07-28
Po interwencji Kancelarii Prezydenta wydłużyła się lista polityków uprawnionych do składania wieńców na Powązkach Wojskowych 1 sierpnia. W ostatniej chwili dołączono delegacje klubów parlamentarnych. – Żeby zaznaczyć obecność PiS – komentują w ratuszu
Ani Kancelaria, ani jej wysłannik Władysław Stasiak nie robili problemów, gdy ustalano kolejność delegacji podczas uroczystości na pl. Krasińskich i przy Grobie Nieznanego Żołnierza – dwóch pozostałych miejsc oficjalnych obchodów 65. rocznicy wybuchu Powstania. – Pan Władysław Stasiak przystał, by partie polityczne składały kwiaty przed harcerzami i kibicami Legii, pod sam koniec uroczystości – mówi informator “Gazety”.
Pat zaczął się przy scenariuszu obchodów pod pomnikiem Gloria Victis. Nie bez powodu: uroczystości na Powązkach Wojskowych to najważniejszy moment każdej powstańczej rocznicy. Na cmentarz ciągną tłumy warszawiaków, by w Godzinę W stanąć w ciszy przy grobach poległych w 1944 r.
Kilka lat temu, po hucznej 60. rocznicy wybuchu Powstania organizowanej przez ówczesnego prezydenta Warszawy Lecha Kaczyńskiego – obchody na Powązkach zaczęli doceniać także politycy. Wraz z nimi pojawiło się Biuro Ochrony Rządu, protokół dyplomatyczny oraz vipowskie sektory z reglamentowanymi miejscami dla powstańczych delegacji.
Szczególny był poprzedni rok. Wtedy ciągnąca za politykami widownia postanowiła zamanifestować polityczne sympatie: owacje dostał prezes PiS Jarosław Kaczyński, w minucie ciszy oklaski powitały spóźnionego Antoniego Macierewicza, tłum wybuczał zaś prof. Władysława Bartoszewskiego i wygrażał Stefanowi Niesiołowskiemu. – To, co działo się w Godzinie W na Powązkach Wojskowych, było haniebne. Buczenia, gwizdy, okrzyki. Takie zachowanie godzi we wszystkich Polaków! – mówił wczoraj o przebiegu uroczystości w 2008 r. gen. Zbigniew Ścibor Rylski, prezes Zarządu Głównego Związku Powstańców Warszawskich.
Tym razem powstańcy próbowali postawić weto: uroczystości bez oficjeli, barierek i politycznych klakierów. Ale też sami poprosili prezydenta RP, by objął rocznicę patronatem. Jak mówili – obecność Lecha Kaczyńskiego, „syna dowódcy plutonu w Pułku »Baszta «, rannego w ataku, to rzecz naturalna. Obiecał wprawdzie, że barierek nie będzie, ale odmówił BOR.
Po tym jak Lech Kaczyński zapowiedział się na Powązkach, pojawił się temat pozostałych vipów i zabiegi o możliwość złożenia wieńców. Ruszyły negocjacje. – Na stół położyliśmy krótką listę polityków uprawnionych do składania kwiatów. By ograniczyć czas uroczystości, proponowaliśmy wspólny “wieniec od narodu”, ale odrzucił go minister Stasiak – przypomina Jarosław Jóźwiak, wicedyrektor gabinetu prezydent Warszawy, która stoi na czele honorowego komitetu obchodów.
Według ratusza kolejność delegacji pod Gloria Victis wyglądała tak: “powstańcy i żołnierze AK”, potem prezydent RP z “wieńcem od narodu”, prezydent miasta z “wieńcem od warszawiaków”, marszałkowie Sejmu, Senatu, na końcu premier.
- Pan minister stwierdził, że musi to przemyśleć – opowiada dyr. Jóźwiak. – Dodał też, że nie ma sytuacji nadzwyczajnej, można przecież złożyć kilkanaście wiązanek. Miał zdecydować na drugi dzień, ale nie odezwał się. W kolejnym tygodniu umawiał się dwa razy. Raz nie przyszedł, a gdy zjawił się w ratuszu, to z komunikatem, że wciąż trwają konsultacje w sprawie wieńców. W poniedziałek oznajmił, że lista powinna być powiększona o delegacje klubów parlamentarnych.
- Ta dbałość o posłów ma swój powód: Pałac Prezydencki szukał sposobu na obecność polityków PiS podczas uroczystości przy grobach powstańczych – komentują działacze PO. – Nie wiemy, jaki będzie ostateczny kształt delegacji składających wieńce, ale przecież nikt nie wyprosi spod pomnika prezesa partii Jarosława Kaczyńskiego, gdy będzie chciał razem z Przemysławem Gosiewskim pokłonić się powstańcom.
- Pani prezydent przystała na sugestie Kancelarii Prezydenta, ale wcześniej spytała o opinię powstańców – zaznacza Jóźwiak. – Najważniejsze, że gdy rozszerzyliśmy listę, Władysław Stasiak zaakceptował cały plan – mówi Jóźwiak.
Uroczystość składania wieńców na Cmentarzu Wojskowym zostanie skrócona. W scenariuszu nie ma przemówień, a lektor nie będzie wyczytywał nazwisk składających wieńce. – Cmentarz nie jest miejscem wyrażania poglądów politycznych – przekonywał wczoraj Bolesław Hozakowski, wiceprezes Światowego Związku Żołnierzy Armii Krajowej, godzinę po tym, jak ratusz zakończył negocjacje z Kancelarią Prezydenta RP.
Wczoraj Hanna Gronkiewicz-Waltz zaapelowała też do warszawiaków o zatrzymywanie się na ulicach, gdy 1 sierpnia o godz. 17 zawyją syreny. – W tym roku na wyciu syren się nie skończy. Arcybiskup Kazimierz Nycz już oświadczył, że będą biły wszystkie dzwony w kościołach. Stanie się to chyba po raz pierwszy w dziejach rocznic Powstania Warszawskiego – mówiła pani prezydent.
———-
Prezydent: Powstanie wraz z upływem czasu staje się ważniejsze
us, PAP, GW 2009-07-31
- Powstanie Warszawskie było wielkim wybuchem polskiego dążenia do wolności, a bohaterstwo powstańców podziwiali nawet ich wrogowie – mówił prezydent Lech Kaczyński podczas piątkowych obchodów 65. rocznicy Powstania Warszawskiego na placu Krasińskich w Warszawie.  – Hołd złożony bohaterom powstania jest hołdem nie tylko dla przeszłości, jest hołdem ku przyszłości. Jest hołdem, ponieważ Powstanie to stworzyło moralną podstawę naszej niepodległości. Wolności narodu i jego obywateli – mówił L.Kaczyński. Prezydent nazwał powstanie wydarzeniem, które wraz z upływem czasu staje się coraz ważniejsze, ma istotny wpływ na naszą świadomość narodową. Rozważania na temat powstania – mówił L. Kaczyński – kończą się różnymi konkluzjami, ale “w jednej sprawie jest zgoda: było to wydarzenie – nawet na tle naszej historii, pełnej narodowych zrywów – niezwykłe”. Prezydent ocenił, że “moc” Powstania Warszawskiego leży w tym, że było ono “wielkim wybuchem polskiego dążenia do wolności”. Przez dziesiątki lat – zaznaczył – rocznica wybuchu Powstania Warszawskiego była jedynym spontanicznie świętowanym Dniem Narodowym. – Na Cmentarzu Powązkowskim Polacy czuli się wolni, nawet wtedy, gdy innej wolności nie było – podkreślił L. Kaczyński. VEDI Pełna treść przemówienia prezydenta
Abp Nycz: Stosunek do powstania mówi o nas — Wcześniej podczas uroczystej mszy przemawiał metropolita warszawski abp Kazimierz Nycz, który mówił o potrzebie zadumy, ciszy i modlitwy podczas obchodów ważnych dla Polaków świąt, takich jak rocznica wybuchu Powstania Warszawskiego. – Trudno sobie wyobrazić, by w takie dni oraz w inne ważne święta załatwiać niebudujące jedności bieżące spory czy organizować niestosowne do charakteru dnia imprezy – podkreślił hierarcha w homilii. Dodał, że nie sakralizując narodowych rocznic i patriotycznych uroczystości, Polacy powinni o nich pamiętać, “szanować i przeżywać je w duchu powagi”. W ocenie abp. Nycza, wspomnienie i debata nad Powstaniem Warszawskim kształtuje nasz system wartości, nasze postawy, rozumienie dobra i zła, poczucie praw i obowiązków w sferze osobistej i społecznej. – Stosunek do powstania – do tamtych ponad 200 tys. ludzi, przeważnie młodych, którzy oddali życie – wypowiadane przez nas sądy, ich treść i forma, osądzają tak naprawdę nas samych. Przede wszystkim pokazują, czy jesteśmy uczestnikami, czy też wyłącznie “widzami i krytykami”; czy jesteśmy otwarci na kształtowanie naszego systemu wartości, czy też tamte wydarzenia wykorzystujemy tylko do naszych dzisiejszych korzyści i interesów – mówił abp Nycz. Mszy św. w intencji poległych powstańców odprawionej przed Pomnikiem Powstania Warszawskiego na Pl. Krasińskich przewodniczył prymas Polski kard. Józef Glemp. Uczestniczyli w niej m.in. prezydent Lech Kaczyński, premier Donald Tusk, prezydent Warszawy Hanna Gronkiewicz-Waltz, przedstawiciele parlamentu, w tym marszałek Sejmu Bronisław Komorowski, uczestnicy Powstania Warszawskiego, żołnierze Armii Krajowej, kombatanci, przedstawiciele wojska, harcerze oraz licznie zgromadzeni mieszkańcy stolicy.
———-
Świetne muzeum pan współtworzył, panie Władysławie
Seweryn Blumsztajn, GW 2009-07-27
Władysław Bartoszewski mówi z goryczą o grupie zapaleńców, której pomagał tworzyć Muzeum Powstania Warszawskiego: – To funkcjonariusze polityczni PiS. I dalej: – Nie uważam za zdrowe, by jakiekolwiek muzeum było przyczółkiem politycznym jednej partii. Ma rację profesor Bartoszewski. Elżbieta Jakubiak, Lena Dobkowska-Cichocka, Paweł Kowal i Jan Ołdakowski są partyjnymi funkcjonariuszami. Nie słyszałem nigdy, by któreś z nich w jakiejkolwiek sprawie wyłamało się z PiS-owskiej ortodoksji. Tyle że stworzyli świetne muzeum.
Dzisiaj bodajże tylko Jan Ołdakowski jest realnie w muzeum, ale działa ono doskonale. To jedna z najżywszych warszawskich instytucji kulturalnych. Zainteresowana już nie tylko Powstaniem, ale całą współczesną historią miasta. Otwarta na eksperymenty, nastawiona na młodzież, szukająca nowego języka mówienia o historii.
Można się z nimi spierać na przykład o to, dlaczego Powstanie w ich muzeum przedstawione jest właściwie jako zwycięskie lub czy nie za bardzo w swoich akcjach skręcają w popkulturę itd. Ale to ciekawe, nowoczesne muzeum i trudno to, co się tam pokazuje, pogodzić z bogoojczyźnianą wizją patriotyzmu, która kojarzy nam się z PiS. Jak to wszystko godzi Ołdakowski, nie wiem. Ja bym go w każdym razie stamtąd broń Boże nie ruszał.

Lascia un comento

 

 

 

Puoi usare questi tag

<a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>